środa, 8 maja 2013

WPWZF - wydanie specjalne -> majówkowe ;-)

Właściwie to powinnam teraz zrobić sobie kubek mleka z czosnkiem i miodem i położyć się do łóżka, jakaś cholera mnie dopadła, gardło bardzo boli, z nosa leci, ale zbieram się do tego posta od niedzieli i zaraz czerwiec będzie a ja o majówcę będę pisała, więc kubek później;-)

Jak wspominałam dwa posty temu weekend majowy spędziliśmy w Mosznej. Odwiedziliśmy też rodzinę Męża w Nysie i na jeden dzień wybraliśmy się na wycieczkę do Pragi.

Politycy kłamią i pogodynki też! Mieliśmy mieć na południu upalną majówkę a tymczasem przez te dni majówkowe padało prawie cały czas. W Pradze jedynie mieliśmy cudną pogodę, słońca nie było, ale było ciepło i na szczęście nie padało, tak, jak pogodynki wspominały;-)

Mieliśmy w planach wyjechać w środę z rana, tak przed pierwszą drzemką Mikołaja, więc koło 9, wyjechaliśmy koło 12. Jejqu, myślałam, że się nie spakujemy!!! Walizka ważyła chyba z 40 kg, do tego torebki, torebeczki, reklamówki, reklamóweczki, masakra!!

Mąż się wściekał, ale ja wolę wziąć więcej niż potem się martwić, że o czymś zapomniałam, szczególnie, że jest z nami teraz Mikołaj a On jednak ma swoich gadżetów sporo. Mikołaj miał dość tego naszego pakowania, co obrazuje zdjęcie na kanapie;-)

Podróż do Mosznej przebiegała w miarę dobrze, jedną aferkę Mikołaj zrobił na bramkach przed Wrocławiem, był mały korek a nasz Syn nie lubi jak auto stoi w miejscu. Mimo wszystko teraz wiem, że plan podróży wrześniowej do Włocha autem przekładamy na następny rok. Wiek w którym jest aktualnie Mikołaj i Jego temperament wyklucza jazdę na tak długiej trasie samochodem. Animatorem musiałam być cały czas i jak nie zapewniałam memu Synowi atrakcji było wyginanie i płacz;/ Do tego powróciła mi choroba lokomocyjna ( w ciąży mogłam czytać kilka godzin i zero mdłości -> oczywiście nie mówiąc o I trymestrze.) a teraz jest tragedia. Żadne preparaty typu lokomotiv nie wskazane są aktualnie dla mnie, więc wyczytałam przed Pragą żeby szczelnie zakleić pępek i nudności powinno ustać. Wydawało mi się to lekko szarlatańskie, ale naprawdę działa, zupełnie inaczej wygląda podróż autem.

Moszną zauroczyłam się już na wjeździe, mój Mąż i Mikołaj też -> nie licząc owcy, która przestraszyła mojego Syna:D Cudnie tam, przeuroczo. Dookoła stadnina koni, wszędzie słychać rżenie, cisza, spokój, przepyszne śniadania z mega dobrą jajecznicą, cudna obsługa, magiczny zamek, po prostu piękne miejsce na wypoczynek, szczególnie dla rodzin z dziećmi. 

Mikołajowi też klimat bardzo podpasował, bo przez te kilka nocek spał cudnie i budził się....uwaga...nawet o 8 rano z jedną pobudką na karmienie:D Szok! Oczywiście teraz juz budzi się "normalnie", o 5;]

W czwartek była Praga. Syn mój zaskoczył nas na maksa! Był grzeczny, jakiś taki zwariowany, ciągle się chichrał i grzeczny był niesłychanie!! Dołączyli do nas moja Siotra z Mężem i 15 miesięcznym Karolkiem. Cały dzień łaziliśmy, Mikołaj grzecznie siedział w wózku i albo spał albo zwiedzał. Poruszaliśmy się metrem, które zrobiło na Nim niesamowite wrażenie, szczególnie kiedy nagle za oknem z ciemności robiła się jasność:D Bardzo Go to bawiło;-) Zaczepiał ludzi, kokietował młode dziewczyny, śmiechu było co nie miara. W domu płacze na widok sąsiadki, które czasem wpadnie a tam szedł do wszystkich na rękę, kto się wyrywał do noszenia;-) Zwiedzanie Pragi z dzieckiem typu Mikołaj nie bardzo komfortowe. Wejście na Hradczany po schodach lekko mnie przeraziło, na szczęście znaleźliśmy boczne wejście, pod górkę, ale bez schodów, zejście już nie takie kolorowe. Mąż targał wózek a ja schodziłam z Mikołajem na rękach. Szkoda, że nikt nie pomyślał o udogodnieniach dla rodzin z wózkami.

Zaraz po wejściu do auta po całodziennym zwiedzaniu Mikołaj padł i obudził się dopiero o 23 jak wchodziliśmy do hotelu;-) Emocji w Nim było bardzo dużo, więc miał problem z uśnięciem, na szczęście miałam suszarkę, która szybko pomogła Mikołajowi usnąć;)

Piątek był okropny, padało, wręcz lało cały dzień i było 6,5 stopnia!!! Normalnie jesień. Przygotowani byliśmy na naprawdę wiosenną aurę i ubrania wszystkie bardziej letnie pobraliśmy niż jesienne, na szczęście Mikołajowi kupiłam przed wyjazdem grubą bluzę i śmigał w niej przez 2 dni;-) My za to lekko przemarznięci chodziliśmy, Mąż wziął jeden sweter, który ja pożyczyłam a sam telepał się w skórze;/
Ten dzień jednak to dzień odwiedzin rodziny Męża, więc jakoś przeboleliśmy te deszcze. Mikołaj odwiedził swoją Babcię, ma to szczęście, że ma jeszcze na dodatek dwie Prababcie i Pradziadka, których też nawiedziliśmy.

W sobotę, kiedy trzeba było wyjeżdżać zaświeciło słońce, wrrr!!! Miał być grill na działce u Cioci, ale skończyło się na opcji grillowanie w piekarniku, było za mokro na gilla.

BLW na czas wyjazdu zostało zawieszone. Zrobiłam mojemu Dziecku w słoiczkach zupki, własnej roboty warzywna z majerankiem, sama bym taką zjadła, ale mój Syn pogardził moją papką, w środę zjadł odrobinę, w czwartek w knajpie ziemniaczka wciągnął, w piątek u swojej Babci obiadek dostał prawdziwy (wersja mini BLW), w piątek tylko zjadł owocki, bo grill nie przypasował;-)

Tak to nasza majówka wyglądała, generalnie wszystko pięknie się udało, podróże autem z małymi zgrzytami, ale generalnie mamy małego podróżnika;-)

Poniżej kilka(naście, dziesiąt) zdjęć, wersje mix;-)

Mam nadzieję, że Wy też wypoczeliście, kolejny wolny dłuższy weekend pod koniec maja:D































36 komentarzy:

  1. Stanowicie piękną i radosną rodzinkę. Przemiło się patrzy na taki obrazek. Mojego syna też trzeba zabawiać i wtedy też mi się odzywa choroba lokomocyjna, a kiedyś miałam wersję bardzo agresywną, nawet zaklejony pępek nie pomagał, to był armagedon:D Pozdrawiam i dużo zdrówka życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za miły komentarz:-) faktycznie odechciewa się wszystkiego jak tak mdli okrutnie:-( też gorąco pozdrawiam!!!!

      Usuń
  2. Ale super relacja! Miko juz taki duzy! My w majowke sprzatalismy mieszkanie (Lila raczkuje jak perszing i musialam wszystko doprowadzic do ladu), a pozniej bylismy na wschodzie. Pogoda byla piekna!
    To moze samolotem na wycieczke? Krocej czasem nawet taniej niz autem. My zostawilismy dlugie wycieczki autem jak Lila skonczy 2 lata i trzeba bedzie placic pelna sume za wakacje z biura podroza:)
    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow! Gratki dla Lilci, Miko dalej się buja ;-) oczywiście to, że autem nie pojedziemy nie znaczy, że odpuszczamy ;-) będziemy szukać taniego lotu gdzieś w Europie;-) dobrze to sobie z tym podróżowaniem wymysliliscie;-)

      Usuń
  3. Aż się zmęczyłam jak przeczytałam o Waszej wycieczce he he zupełnie jakbym tam była :)
    Haniu pięknie wyglądasz, taka promienna jesteś :) Twoje chłopaki również :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;-) czyli wiesz co czuję w samochodzie;-) gdzie tam pięknie i promiennie, zmęczona jestem na twarzy i spójrz na zdjęcie 11 jakie mam zmarszczki;-)

      Usuń
  4. Hania!!! Cudo!!! Piękne foty, Miko do zjedzenia, Wy przeszczęśliwi! Wyglądasz pięknie! Krajobrazy w Mosznej - bajka! Chce się powiedzieć cudze chwalicie swego nie znacie! Jak tam tak dzieci pięknie śpią to ja się przeprowadzam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noooo, urlopy to jest to!!!! To dawaj do Mosznej na wypoczynek!!! Naprawdę polecam, tam się prawdziwie wypoczywa!!! No i to spanie, kusi, nie?:-P

      Usuń
  5. Anonimowy09 maja, 2013

    jaka Ty jesteś piękną kobietą ! Na każdym zdjęciu rewelacja ! W ogóle super rodzinka ;)

    Pozdrawiam !

    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejqu!! Ślicznie dziękuje,bardzo mi miło, chłopakom pewnie też:-) pozdrawiam!!!

      Usuń
  6. Swietne zdjecia! Masz talent do ich robienia!
    U nas tez dluzsze podroze autem odpadaja. Zreszta wozkiem tez... w gre wchodzi tylko dwu kolowy pojazd zwany rowerem. Ja pedaluje - maly sie wyleguje :)
    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie:-) bardzo lubię fotografować!! U nas wózek też ostatnio szwankuje, myślałam, że spacerowka będzie frajda a tymczasem też jest czasem awanturka :-) ta opcja z rowerem, fajna!!! Mały już chyba nie taki mały skoro rowerem smigacie :-)

      Usuń
  7. Rany jak można ZAWSZE wyglądac tak świetnie jak Ty ?! Podaj jakąś sprawdzoną receptę :) A Mikołaj rośnie jak na drożdżach i robi się jota w jotę podobny do taty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hi, hi:-) nie można, to tylko tak do zdjęcia, na pokaz :-) więc i recepty nie ma:-) Taaa, wszyscy mówią, że Miko cały Tata:-) pozdrowienia!!!

      Usuń
    2. no włąśnie to samo miałam napisać, cały tatuś ;)

      Usuń
    3. a Mamusia wygląda przepięknie ;)

      Usuń
  8. Podziwiam... Mu jeszcze nawet poza Warszawa nie byliśmy :-) lenie z nas takie... Urocze zdjecia... Pieknie wygladasz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to lenie!! a gdzieś planujecie wyskoczyć? buziaki!!!

      Usuń
  9. Anonimowy09 maja, 2013

    Witaj!:) Podczytuje twój blog od pewnego czasu, ale w komentarzach jestem kiepska;) Widzę, że wycieczka się udała. Zgadzam się z wcześniejszymi komentarzami, że na każdym zdjęciu wyglądasz świetnie:) Mam takie pytanie dotyczące twojego wózka, gdyż jestem obecnie w ciąży i zastanawiamy się z mężem nad evo. Ja osobiście jestem nim zachwycona, w sklepie prowadził się rewelacyjnie. Czytałam kilka opinii i jedna mnie niepokoi,że budka jest za mała-za krótka w spacerówce jak dziecko śpi, też tak uważasz? raziło słonko Mikołaja? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hej;-) nie ma kiepskich komentarzy, śmiało pisz;-)) Szczerze Ci powiem, że faktycznie pod tym względem evo jest niedopracowane, budka mogła by być dłuższa, Mikołaja to strasznie wkurzało jak słońce Jemu świeciło, więc musieliśmy dokupić parasolkę i teraz jest ok, ale to jak na taki gadżet nie mały wydatek. Poza tym nie mamy do niej żadnych zastrzeżeń;-)

      Usuń
    2. Anonimowy10 maja, 2013

      Dziękuje za odpowiedź. Pozdrawiam:)

      Usuń
  10. Praga cudna jak zawsze, most Karola jeszcze lepszy niż w MI, a Ty promieniejesz na zdjęciach:) Super wyprawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie Praga jest magiczna!! Dzięki za komplement;-) Pozdrawiamy!!!!

      Usuń
  11. a ja tej Pragi zazdroszczam i to strasznie.

    zdjęcia świetne :)

    ważne, że wypad udany, chociaż rzeczywiście strasznie zimo było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to dawajcie do Pragi;-) wypad udany i juz jakiś kolejny by się przydał;-) pozdrawiamy!!

      Usuń

    2. to gdzie się wybieracie?

      Usuń
    3. Teraz kierunek Berlin chociaż boję się na maksa, bo Miko nie znosi aktualne jazdy autem!

      Usuń
  12. Boże, jak Ty promieniejesz! Przy Tobie nie straszne deszcze i burze :)))

    Zdjęcia cudne, wypad udany! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-D co Wy dziewczyny, ja mam wrażenie, że tak źle wyglądam!

      Usuń
  13. Pięknie wyglądacie! A jakie widoki!!! Super!

    OdpowiedzUsuń
  14. Historia jak z filmu :)
    Pakowania to ja się właśnie najbardziej boję, bo też zawsze wolę wziąć wiecej niż mniej. Poza tym nigdy nie wiem, w co będę miała ochotę się ubrać :P Teraz to się skończy, z mężem walizka na pół, a druga Piotrusia :P
    Najważniejsze, że czas wspólnie spędziliście :)
    My ujeżdżaliśmy w koło Poznania, bo stwierdziłam, że bez sensu jechać nad morze w taką pogodę, a za 2 tygodnie jedziemy do Berlina :)
    Wyrabiałaś Mikołajowi dowód lub paszport?
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to samo z pakowaniem:-) my też jedziemy w przyszla sobotę do zoo do Berlina:-) tak, Mikołaja dowód czeka już na odbiór:-)

      Usuń
  15. Ojej ale Mikołaj wyrósł a pamiętam jak wczoraj jak czytałam posta o przyjściu na świat Twojego synka!Ale ten czas leci:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też sama nie mogę w to uwierzyć!! Pozdrawiam!!

      Usuń