wtorek, 13 sierpnia 2013

S E N

Od zawsze wiadomo, że kocham spać:D Jeszcze przed Mikołajem Mąż śmiał się zawsze ze mnie, że przed zaśnięciem liczyłam sobie ile godzin snu mi zostało - tak robiłam w tygodniu, kiedy wstawałam do pracy. Jak po obliczeniach nie wychodziło 8 było nie fajnie;-) Najgorzej jak minut ubywało a sen nie chciał przyjść, wkurzałam się jeszcze bardziej i pewnie przez to też zasnąć nie mogłam. Przed porodem Siostra mającą już wtedy dziecko powtarzała śpij ile wlezie:) No i spałam, drzemka po południu była stałym punktem dnia:)
Na zapas, jak radzili niektórzy też nie udało się wyspać, bo jak? Do kieszeni miałam schować te godziny snu i wyjąć w kryzysowym momencie(?)

Wtedy to w październiku urodził się Mikołajek:)

Przez te kilka dni pobytu w szpitalu spałam razem kilka godzin, adrenalina po porodzie była w mojej krwi na tak dużym poziomie, że z tych emocji wcale nie czułam się śpiąca. Po powrocie ze szpitala do domu byłam pewna, że moje dziecko będzie przesypiało nocki, bo przez te kilka dni budziło się nie często, ale jak się szybko okazało to wszystko sprawka żółtaczki z którą wypuszczono nas ze szpitala:)

Zaraz jak pożegnaliśmy żółtaczkę przywitaliśmy pobudki, nawet co godzinne. Mówiłam wtedy do mojej Mamy, że jakby tak się budził co dwie godziny będzie rewelka!
Po kilku dobrych miesiącach pobudki następowały trzy, cztery razy w ciagu nocy a ja dziwiłam się wtedy nieprzytomna jak mogłam zachwycać się opcją pobudek co 2 godziny!!!

Moje dziecko w pewnym okresie swojego życia, kiedy to za oknem jeszcze hulała ostra zima wpadło na genialny pomysł żeby wstawać o 4, czasem łaskawie o 5 nad ranem. Wściekłość mnie ogarniała, bo co tu robić kiedy za oknem noc, ale cierpliwie czekałam na lepsze czasy:)

Doczekałam się! Mikołaj aktualnie budzi się dwa, trzy razy w ciągu nocy o ile nic Jemu nie dolega a ja i tak jestem okrutnie nieprzytomna!
Bywają ciężkie nocki i teraz, po dziesięciu miesiącach i wtedy zawsze rano jak wstaję w stanie bez stanu żadnego obiecuję sobie, że zaraz jak Miko rozpocznie pierwszą dzienną drzemkę położę się razem z Nim i to odeśpię, chociaż w minimalnym stopniu. No, ale wtedy na spotkanie tej myśli wychodzi rzeczywistość, bo przecież jest okazja żeby szybko i w delikatnym spokoju, bez wychodzenia co chwilę z wanny żeby podać kolejną rzecz, która spadła Mikołajowi wziąć prysznic, umyć głowę, umalować się żeby jakoś wyglądać, zjeść śniadanie w kilka minut i ogarnąć mieszkanie, bo po nocce mam czasem wrażenie, że grasują u nas złe krasnoludy i robią porządny rozpiernicz! Nie ma więc drzemki.

Miko śpi dwa razy dziennie, więc w okolicach 13, 14 następuje kolejna i wtedy znów przysięgam sama sobie, że położę się z Mikołajem i cieszę się na tą myśl bardzo;-) Mikołaj zasypia a ja mam w głowie obiad, który trzeba zrobić i dla siebie i dla Mikołaja. Ok, ze swojego czasem co drugi dzień mogę zrezygnować, bo czasem pozostaje do zjedzenia ten wczorajszy, ale Mikołajowi gotuję codziennie a jak Misio wstaje po popołudniowej drzemce to zaraz zagląda w garnuszki czy już aby jest co zjeść. Tak też szybko przystępuje do robienia obiadu z nadzieją, że ogarnę to w miarę sprawnie to położę się chociażby na 15 zbawiennych minutek. W momencie kiedy już udaję się do sypialni w której śpi mój Śpioch zaczyna szmerać niania i już wiem co to oznacza - Śpioch na nogach;-)
Tym sposobem drzemka popołudniowa też przelatuje mi koło nosa a przychodzi kryzys, bo spać się chce okrutnie. Poza tym należę do niskociśnieniowców i przeważnie ciśnieniomierz pokazuje 90/60, więc bez dwóch kaw dziennie nie ma opcji funkcjonowania;]

Pilnuję się natomiast wieczorami. Miko zasypia koło 20, czasem 20:30 i nie ma u nas opcji szaleństwo wieczornych w wykonaniu Misia. Czas po 20 mam albo ja sama dla siebie albo mamy go razem z Mężem, kiedy jest w domu. Kiedy jestem sama, czytam, siedzę przed kompem, ogarniam coś w domu, kiedy jest Mąż lecimy z kolejnymi odcinkami serialów, aktualnie wałkujemy Oficerów;-)
Aktywność moja wieczorna kończy się wraz z wybiciem 22, czasem zaszaleję i jest to 22:30 i wtedy Mąż może błagać, prosić nie ma mocnych. No, chyba, że jest weekend i mam obiecane dłuższe spanie rano, daję się namówić na towarzystwo do 23;-) Jeżeli nie ma takiej opcji oddalam się w stronę sypialni, przeczytam stronę książki i zasypiam w tak szybkim tempie, że zanim dołączy do mnie Mąż ja już jestem w objęciach Morfeusza:D

Jak u Was ze spaniem? Kładziecie się w ciągu dnia na drzemki z Waszymi dziećmi?  Jak sobie radzicie z brakiem snu? Oczywiście są Mamy pracujące, które podziwiam jak nie wiem co;-)




20 komentarzy:

  1. Ja w ciągu drzemki Filipa robię obiad i milion innych rzeczy na raz żeby tylko zdążyć zanim się obudzi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fajnie, że jesteśmy tak skonstruowane, że możemy robić milion rzeczy na raz:D

      Usuń
  2. są dni że zwyczajnie trzeba umościć się i spać i są miesiace bez drzemek z wczesnym wstawaniem i późnym kładzeniem się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. życie z dzieckiem jest nieprzewidywalne;-)

      Usuń
  3. Oj kochana, ja mam podobnie jak Ty :) Ale widzę, że miałaś gorzej ze snem jak Miko był młodszy.
    U mnie też punkt 22 i kładę się spać ;)
    Co do snu to ja się przyzwyczaiłam chyba przez te 10 miesięcy, jest różnie, ale dobrze też nie jest, bo zęby w natarciu. Czasami kładę się w dzień, ale szkoda mi tego czasu i mimo zmęczenia robię coś w domu, albo pomagam mężowi w pracy. Po prostu potrzebuję pobyć sama ze sobą i szkoda mi spać:)
    Ja z kolei odczuwam jak temperatura spada i boli mnie wtedy głowa :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, ja też mam coś takiego, że chcę pobyć sama ze sobą, żeby taki oddech złapać i myśli zebrać;-) Boję się już kolejnego ataku zębów!!

      Usuń
  4. Oj doskonale Cię rozumiem kochana, mój Adam należy do nie-śpiochów i serwuje nam pobudki w granicach 4-6. No i w nocy też musi się przynajmniej z dwa razy obudzić, a czasem od 3 do 4 potrafi się bawić, nie mając litości dla swej mamy, która musi codziennie o 5 do pracy wstawać :(
    Dlatego wieczorem, gdy Adam zaśnie (20-21) ja padam wraz z nim, chyba, że jest weekend to daję się namówić na siedzenie do 23.
    W ciągu dnia gdy Adam śpi, ja zazwyczaj jestem w pracy, a jak wracam, to jest pora drugiego spaceru, także nawet mowy nie ma o spaniu.
    Czekam aż Adaś zacznie przesypiać całe nocki i na jego choć trochę dłuższe spanie.
    Pozdrowienia
    Maryś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i Adaś jest starszy od Mikołaja a jeszcze daje popalić;/ Mnie chyba najbardziej właśnie dobijają te pobudki o 3, 4 nad ranem na zabawę - skąd ta energia się pytam?! Trzymam Maryś i kciuki za Twoje przespane nocki i moje;-)

      Usuń
  5. U nas jak jest ze snem nie raz pisałam więc wiesz... ;) Pobudki co godzinę, czasem pół dzień w dzień dają mi się we znaki ostatnio tak mocno że nawet pierwsza drzemka, którą przesypiam z Julkiem mi już nie pomaga....mam kryzys ogromny ostatnio, zresztą napiszę wszystko w mailu jak w końcu znajdę chwilkę! Bardzo brakuje mi snu, to jest jedyna rzecz jakiej zazdroszczę innym rodzicom, tego, że ich pociechy przesypiają całe noce, czasem od 8 do 8. Dodam jeszcze, że wybieram brudne włosy i brak makijażu i idę drzemać bo dzięki temu jestem w stanie się bawić z Julasem, który ma niespożyte zapasy energii...;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisałam tego posta i myślałam właśnie o Tobie i Natalce, bo u Niej dalej po kilka pobudek w nocy a Karolek ma już 18 miesięcy;/ Czekam na maila i snu życzę dużo i wytrwałości;***

      Usuń
  6. MAm tak samo... Dzis miałam okazje spać dwie godziny. I co? I nic. Czuwalam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja dziś nie dałam rady, niskie ciśnienie było silniejsze ode mnie i padłam po południu razem z Mikołajem i dobudzić się nie mogłam;/ Ania, śpij;-)

      Usuń
  7. Haniu ja tez z natury mega spioch:) 12 godzin to dla mnie mało;) na szczescie mój Wiktor tez spioszek wiec problem nieprzespanych nocek mnie raczej nie dotyczy(oby tak zostało;)) jak był malutki to spał cała dobe a ja wręcz przeciwnie, zasnac nie mogłam, budziłam sie co chwila. pierwsze 2 tygodnie byłam nieprzytomna i chociaz mały budzil sie tylkona karmienia a tak cała dobe drzemał to ja siedziłam twardo:P pozniej mi przeszło i spalismy juz razem. wprawdzie pobudki na jedzenie było co 2-3 godziny, ale spozniej spanie do 11 pozwalało na oddech. odkad przeszlismy na mm (od poczatku 6 miesiaca) to w nocy tylko 1 pobudka była na mleczko,a od prawie 2 tygodni(!!!) nocki mamy całe przespane:D czasami tylko chce wody, ale wypije i zasypia, chodzi spac między 19 a 20 a wstaje o 7. w dzien spi ok 3-4 godzin wiec nie narzekam,nie marudze, idzie wypocząć:) podziwniam szczerze mamy które wstają po pare razy,albo dzieciaki robią przerwy w srodku nocy,a jak jeszcze dochodzi praca to juz nie mam pytań...ja jak jestem niewyspana to chodze zła,głowa mnie boli i ogolnie cały dzien na "nie"..pewnie z czasem organizm sie przyzwyczaja do braku lub przerywanego snu,ale i tak ciężko:/ pozostaje liczyc ze maluchy z tego wyrosną,oby jak najszybciej:)
    Ewa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I oto w tym zacnym gronie komentatorek jest jedna Szczęściara!! Ewa, jak ja Ci zazdroszczę!!! Ja to bym moje dziecko po stópkach codziennie całowała za te nocki i drzemy w ciągu dnia - i bez tego całuję:D Naprawdę szacun dla Wiktora;-) Mam nadzieję, że drugie dziecko kiedyś, kiedyś wynagrodzi mi te bezsenne noce;-)

      Usuń
    2. Haniu ja za to "umieram" ze starchu ze drugie takie juz sie nie trafi;))wiesz w przyrodzie nic nie ginie i każdy musi swoje odsłużyć:P wiec na pewno drugi maluszek da ci odetchnąc:)
      p.s. to ide całowac stópki;))

      Usuń
    3. :D może góra się też zlituje przy drugim;)

      Usuń
  8. Uwielbiam spać! Odkąd jest Ala mój sen jest dużo bardziej płytki. Jedno piśnięcie małej a ja już na równych nochach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój już nieco uśpiony ostatnio, ale i tak budzę się jak coś tam w łóżeczku szumi a mój Mąż nad ranem pyta ile razy Miko wstawał, nic nie słyszy, tak twardo śpi;-)

      Usuń
  9. Ja przez te pół roku odkąd jest Piotruś drzemkę miałam może z 5 razy. Nie mam na to czasu ;) szczególnie teraz, jak też Małemu gotuję sratki obiadki. A spać chodzę baaaardzo późno niestety, potem wyglądam z rana jak zombie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo, wlaśnie widzę, że późno!! Szacun, ja bym w dzień umierała!!!! Buziaki dla Piotrulka:-*

      Usuń